środa, 22 stycznia 2014

Życie po Auschwitz_Tygodnik Powszechny Nr 4 / 26 stycznia 2014




Władysława Wiecha 


-"ja wcale nie żałuję, że byłam w obozie"
-....
- "bo jak przeżyłam to znaczy, że były to dobre czasy"

po wyjściu z obozu: "Jak weszłam do domu, od razu usnęłam i nie cieszyłam się czystym łóżkiem, to było dla mnie przykre"




-"jaki jest Pani przepis na wieczny uśmiech?"pytam się uśmiechniętej 100-latki

 -„byłam pogodna, kochliwa, kochałam pracę” 


"Nie chodzę po lekarzach, nie zażywam żadnych leków, ja mam w woreczku kasztany i wierzę, że mi pomagają"*"One (koleżanki młodsze) myślą, że mnie nic nie boli, a ja silną siłą woli. Mnie bardzo nogi bolą, mięśnie" *"Doskonale znoszę głód, doskonale znoszę porządek i ciszę"*"Ja się w ogóle nie męczę, nuda by mnie zmęczyła, ale ja się nie nudzę nigdy. Jak nic nie boli to muszę coś robić, dlatego odśnieżam ścieżkę" *

kiedy miała 93 lata piechotą powędrowała z Morskiego Oka do Czarnego Stawu






100-latka, która omija łóżko, fotelik to jej ulubione miejsce, tu słucha radia, tu czyta - m.in. "z tygodnia na tydzień" Tygodnik Powszechny:) 

 "lubię sama sobie urządzać życie"


"jak patrzę na telefon to chciałabym, żeby jak najdłużej mi służył", mówi mi, kiedy w trakcie spotkania dzwoni jeden z dwóch siostrzeńców.... (umówili się, że jeden dzwoni w dni parzyste, drugi w nieparzyste)

 widelec z czasów wyjścia z obozu używany jest przez Panią Władysławę codziennie




Alfreda Gorączko












prawnuki

nieżyjące już koleżanki z obozu w Ravensbruck


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

>